Wegetarianizm...

Można go traktować jako sposób odżywiania polegający na wyeliminowaniu z codziennej diety produktów pochodzenia zwierzęcego u podstaw którego często leży filozofia nie wyrządzania krzywdy żywym stworzeniom lub (i) chęć zdrowego życia, może też być podyktowany względami czysto estetycznymi.

Tak więc wegetarianizm sam w sobie może być filozofią i sposobem na życie w ogóle. Jeżeli jesteś osobą wrażliwą, kochającą zwierzęta i nie traktującą ich przedmiotowo, ten sposób odżywiania z pewnością dawałby Ci dużo zadowolenia i satysfakcji. Być może nie należysz do miłośników zwierząt w tradycyjnym tego słowa znaczeniu ale zastanawiasz się czasem nad tym czy nie należą się im przynajmniej podstawowe prawa, których większość z nas nie odmawia ludziom. Mam tu na myśli prawo do życia i wolności.
Mentalność i sposób myślenia ludzi ulega zmianie, jest to wprawdzie proces powolny, acz nieprzerwany. Dotyczy to również sposobu postrzegania zwierząt. Jest coraz więcej organizacji walczących o ich prawa, działają coraz prężniej i coraz skuteczniej. Coraz większa jest też ochrona prawna zwierząt. Również sami ludzie (ich większość) inaczej postrzega zwierzęta, niż większość ludzi postrzegała je kiedyś. Moim zdaniem prawne usankcjonowanie całkowitego zakazu zabijania zwierząt, jak i przyznanie im kolejnych praw jest tylko kwestią czasu. Być może nie nastąpi to już za dziesiąt (lub set) lat a potrzeba będzie jeszcze wielu pokoleń. Ale jestem przekonany, że kiedyś ludzie będą postrzegać prawa zwierząt w taki sposób jak dzisiaj postrzegają równouprawnienie płci, równouprawnienie różnych ras ludzkich, czy zakaz kanibalizmu, które kiedyś nie były takie oczywiste.

Ja nie jem zwierząt od 1991 roku (stosuję dietę lakto-ovo). Nie wydaje mi się abym był jakimś szczególnym "fanatykiem" i chyba nie jestem tak postrzegany przez środowisko w którym żyję. Nie staram się też nikogo uszczęśliwiać na siłę ani nikomu niczego narzucać. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że w życiu codziennym sam przyczyniam się do cierpienia i śmierci zwierząt, że całkowite wyeliminowanie tego jest bardzo trudne (np. płacenie podatków, praca). Skoro tak, to dlaczego taka dieta? No cóż, nie jest to zbyt konsekwentne ale tacy są właśnie ludzie, niekonsekwentni... Płacenie podatków, głos oddany w wyborach, praca, zakup jakiegoś produktu i wiele innych uderza w przedstawicieli naszego własnego gatunku a pomimo tego osobiście nikogo nie krzywdzimy, nie zabijamy, nie więzimy. Dlaczego? Być może pomimo swoich ułomności staramy się być lepsi, bardziej humanitarni, powoli stając się trochę doskonalsi, jako jednostki i jako cały gatunek. Wydaje mi się, że wegetarianizm jest jedną z dróg (epizodów) emocjonalnego rozwoju rasy ludzkiej.

W odniesieniu do diety wegetariańskiej bardzo podoba mi się określenie dieta pastwiskowa z którym się spotkałem. Moim zdaniem wskazuje na jej bezkrwawy, chciałoby się powiedzieć ludzki charakter.

Moim zdaniem dieta wegetariańska jest to najbardziej optymalna dieta dla człowieka, przemawiają za tym również względy czysto anatomiczne. Sama budowa naszego ciała wskazuje na to, że jest ona dla nas naturalna a co za tym idzie zapewne najbardziej właściwa i zdrowa.
Np.
Szczęki zwierząt mięsożernych poruszają się do góry i na dół, i są przystosowane do odrywania kawałków mięsa. Natomiast szczęki zwierząt roślinożernych poruszają się dodatkowo na boki, są przez to przystosowane do przeżuwania (rozdrabniania) pokarmów roślinnych.
Jelita zwierząt mięsożernych mają niewielką długość i prostą budowę, jest to typowe przystosowanie do szybkiego wydalania łatwo rozkładającego się mięsa. Jelita zwierząt roślinożernych są dużo dłuższe i mają złożoną budowę, przez co są przystosowane do trawienia pokarmów roślinnych.
Zwierzęta mięsożerne regulują ciepłotę ciała dysząc, roślinożercy pocą się.
Wątroba zwierząt mięsożernych produkuje enzym urykazy który rozkłada kwas moczowy zawarty w mięsie. Wątroba roślinożerców nie produkuje tego enzymu, przez co gdyby zwierzęta roślinożerne karmić mięsem dochodziłoby do zatruwania ich organizmów. Może nie jest to coś bardzo poważnego ale w okresie długofalowym może prowadzić np. do artretyzmu (skazy dnawej).
Zwierzęta mięsożerne posiadają długie i zakrzywione kły, oraz pazury przystosowane do zabijania innych zwierząt i rozrywania mięsa. Krótkie, tępe i proste kły, oraz pazury roślinożerców nie podołałyby takiemu zadaniu.
Wydaje mi się, że również emocjonalnie nie jesteśmy przystosowani do jedzenia zwierząt. Jeżeli jabłko uważam za swój pokarm to mogę podejść do drzewa i osobiście je zerwać (pozbawić życia), osobiście obrać ze skóry (lub zjeść ze skórą), mogę je ugotować, upiec, zjeść na surowo, mogę nawet zjeść jego wnętrzności i wypić sok. Nie towarzyszą temu żadne negatywne doznania etyczne czy estetyczne. Zakładam, że jesteś człowiekiem z wyobraźnią, resztę dopowiedz sobie sam(a), czy jesteś drapieżnikiem, mięsożercą? Tak wiem, że niektórzy ludzie są do tego zdolni (myślę, że niewielu). Ja pytam Ciebie, czy Ty jesteś mięsożercą?

Jeżeli udało mi się zainteresować Ciebie chociaż trochę tematyką wegetarianizmu i chciał(a)byś się o tym dowiedzieć więcej (inaczej), a może już stosujesz dietę wegetariańską (wegańską) i poszukujesz informacji, to w dziale "sznureczki" znajdziesz trochę stron o tematyce w większości wegetariańskiej.
+------------+
| początek   |
+------------+


+------------+
] filozofia  [
+------------+


+------------+
| prawo      |
+------------+


+------------+
| myśli      |
+------------+


+------------+
| sznureczki |
+------------+


+------------+
| koniec     |
+------------+



© 2004 - 2011

Księgarnia

Chłodziwo

Flagi

Niezłe Ziółko

Makarony

All For Planet